Jadę tramwajem przez Święty Marcin pływający w różowych i żółtych tulipanach. Na nosie okulary, w torbie paczka papierosów. Aż tak nisko upadłam..? W szkole moja cholerna klasa wita mnie pomrukiem i papieżem. Pytam się o matmę, ale nie oczekuję odpowiedzi. Zostałam zignorowana. Wieczorem spaceruję wokół fontanny. Ktoś w tym roku miał jazdy na punkcie różowego, bo całe miasto zostało obsadzone różowymi kwiatami. Wygląda to przesłodko. W filharmonii tłum fanatyków. Koncert okazał się nie być tym, czego oczekiwałam. Wyszłam wcześniej bo goniła mnie praca.
Pisałam to wszystko dwa lata i teraz oddaję w wasze ręce. Jazdy się nie skończyły, ale zmieniłam się, można powiedzieć: dorosłam. Chociaż to dorastanie byłoby jednym wielkim żartem.
Pewnego ranka wyszłam na dwór i uderzył we mnie charakterystyczny powiew wiatru znad Mazur. Po praz pierwszy poczułam irytację i znudzenie. I w takim nastroju poszłam walczyć z wiatrakami. Na wuefie rozpływałam się w śmiechu i skórczach, ze szkoły wyszłam zakrwawiona, a hormony zawładnęły moimi emocjami. Doprowadziło to do niekontrolowanych reakcji i wybuchów oraz kilku kłótni. Słodziutko.
Czuję się zmaltretowana trzydziestoma dwoma godzinami. Ciało zdolne do pracy, jednak umysł odpływa da-le-ko, do łóżeczka, gdzie jest milutko, cieplutko i wygodnie. Snu. Potrzebuję snu.
Kochany mnie nie zrozumiał, więc będę milczeć. Nie mam siły się szarpać teraz, nie mam na to ochoty, a kiedy o nim myśleć chce mi się płakać znowu. Wystarczająco już się dzisiaj (trochę przez niego...) napłakałam. NIKT NIE MA DE MNIE WYMAGAĆ, że w dzień kompletnego rozpierdolenia na ścianie JA BĘDĘ SIĘ POWSTRZYMYWAŁA OD PŁACZU I OKAZYWANIA NEGATYWNYCH EMOCJI. Rozumiem, że to co mnie dobiło nie było wielką tragedią (za jaką to uznałam), jednak przecież dorze wiedział, w jakiej jestem sytuacji. WIĘC PROSZĘ NIE PIERDOLIĆ MI, ŻE MAM PRÓBOWAĆ SIĘ HAMOWAĆ. PÓŁ ROKU, jebane PÓŁ ROKU SIĘ HAMUJĘ i uważam, że te jebane TRZY DNI NIEHAMOWANIA SIĘ zdecydowanie mi się NALEŻĄ! kurwa.
Pójdę się umyć i nie wyłączę laptopa. Kiedy wrócę usiądę i z czyściutkim umysłem zabiorę się do pracy.
Jebana Australia.
Nienawidzę was.